"SEMAFOR": podjęliśmy próbę przekazywania na łamach "Semafora" informacji i wiadomości, które mamy nadzieję zainteresują naszych czytelników; informacji których nie znajdziecie na łamach oficjalnych dzienników....

WOLNA DROGA: Choć poszukiwanie prostych rozwiązań jest osadzone głęboko w podświadomości, a nieskomplikowany obraz rzeczywistości jest wygodny, nie zmusza do choćby chwilowej zadumy, do uświadomienia prawdy o traconym wpływie na własne losy, na otaczający świat - od poszukiwania prawdy nikt nas nie zwolni.

 
Środa, 22 listopada 2017 r.
Imieniny obchodzą: Cecylia, Jonatan, Stefan
 
Ataki na "Solidarność"
[ 0000-00-00 ]
   To już prawdziwa kanonada. Ze wszystkich możliwych stron sypią się ataki na „Solidarność”; na jej ludzi, media i instytucje. Tak atakowało się związek za komuny, waląc cepem pomówień i insynuacji.
Ofiarą tych ataków padł ostatnio przewodniczący Komisji Krajowej NSZZ „Solidarność” Piotr Duda. Najpierw insynuowano mu, że służył w jednostkach ZOMO. Życiorys przewodniczącego został już przenicowany do szpiku, kiedy to nieznany szerszej publiczności Piotr Duda został przed kilku laty przewodniczącym.
Nie miejmy wątpliwości, że dziennikarze - bulteriery z „Gazety Wyborczej”, „Polityki”, „Newsweeka”, TVP, Polsatu i rządowego TVN nie węszyli w biografii Dudy w tę i we w tę. Niczego kompromitującego nie znaleźli, bo tam nic kompromitującego nie ma!
   No, więc jak ich mistrzowie z czasu komuny, obrzucili Dudę pomówieniem o udział w działaniach zbrodniczej ZOMO. Wiadomo, jak się coś takiego chlapnie, to wielu ludzi nie przeczyta już później sprostowań, wyjaśnień, a na końcu przeprosin odnotowanych małym druczkiem, na mało atrakcyjnej stronie.
   Nie ucichła jeszcze sprawa „Piotr Duda w ZOMO”, a już „Newsweek” wyskoczył z pomówieniami, jakoby Duda za darmo urządzał sobie wakacje w luksusowym apartamencie w ośrodku wypoczynkowym, a właściwie w hotelu „Bałtyk”.
Ach, co to miałyby być za luksusy. SPA. Wódeczka za darmo. Pełen luksus. Szybko się jednak okazało, że kiedy Duda miał rzekomo balować w „Bałtyku”, był zupełnie gdzie indziej. Duda na konferencji prasowej przedstawił dowody na to, że dziennikarze „Newsweeka” dokonali jego bilokacji i dni, w których miał zdaniem - pożal się Boże - dziennikarzy śledczych „Newsweeka” przebywać i balować w „Bałtyku”, był na delegacjach związanych z pracą związkową.
Każdy w miarę rzetelny dziennikarz wie, że takie przypisanie komuś pobytu gdzieś, gdzie nie był, jest przy rzetelnym śledztwie dziennikarskim niemożliwe. Dlaczego? Bo solidny dziennikarz zebrawszy sensacyjne wieści o osobie publicznej dzwoni do tej osoby i pyta: - Co robiłeś wtedy i wtedy?... Gdyby dziennikarze „Newsweeka” zapytali Dudę, co robił w dniach, w których rzekomo imprezował w „Bałtyku”, to by się dowiedzieli albo od Dudy, albo od jego rzecznika, gdzie wtedy był i co robił.
   Ale w tych pomówieniach nie chodzi o śledztwo dziennikarskie i ludzie, którzy tekst napisali, to nie są dziennikarze. Tu chodziło o sponiewieranie Dudy. I o to, żeby wielu ludzi zapamiętało informację – Duda balował za związkowe pieniądze.
Potem mądrala Frasyniuk w wysokonakładowym piśmie orzeka z piedestału swego moralnego autorytetu: - Niezależnie, jak się tłumaczy Duda ze swoich wyjazdów, to jako lider „Solidarności” jest skompromitowany... Czyżby? Jest skompromitowany, bo nie przebywał tam, gdzie przypisali mu ludzie zwani dziennikarzami?... To jak dziennikarze „Wolnej Drogi” napiszą, że Frasyniuk prał brudne pieniądze i okaże się to bzdurą, to i tak Frasyniuk będzie skompromitowany? Chyba jednak nie, bo to oni się skompromitują pisząc o Frasyniuku niestworzone rzeczy.
No cóż, taka już jest ta moralność i uczciwość działaczy dawnej Unii Wolności i dziś jeszcze cudem całkiem żywej Platformy Obywatelskiej
   „Newsweekowi” autorzy pomówienia tak się zagalopowali, że w „Bałtyku” widziana była też teściowa przewodniczącego. Teściowa Dudy zmarła dwadzieścia lat temu, a manipulanci z „Newsweeka” ją wskrzesili i kazali imprezować w „Bałtyku”. Dziennikarze duchy widzieli? I co, panie Frasyniuk, to też kompromituje Dudę, że nieboszczkę w hotelu zacnie podejmował?
   Przykładem ataku na „Solidarność” może być też działanie spółek kolejowych wobec „Wolnej Drogi”, pisma Sekcji Krajowej Kolejarzy NSZZ „Solidarność”. W tym przypadku ni z tego, ni z owego władze PKP oskarżyły nas o obrażanie rządu i miłościwie nam panujących mędrców z PO. I z dnia na dzień wypowiedziały owe kolejowe spółki prenumeraty naszego pisma, które dotąd prenumerowały, z czego korzystali pracownicy.
Zachęcaliśmy owych mędrców ze spółek PKP, żeby poszli z nami do sądu, jeśli rzeczywiście piszemy o rządzie i jego nieszczęsnych ministrach coś, co nie jest prawdą? Daremnie! Czekamy na pozwy, a pozwów nie ma. Bo, jeśli piszemy, że premier Kopacz jest kłamczucha, to mamy na to dowody; jeśli piszemy, że minister Sikorski jest arogant, to też mamy dowody.
   I zdajemy sobie też sprawę, że tu nie chodzi o obrażanie, czy nie obrażanie rządu, naruszanie Prawa prasowego, bo o Prawie prasowym nominaci PO w spółkach kolejowych nie mają zielonego pojęcia. Znają się na nim tak, jak na robieniu rozkładów jazdy pociągów czy sprzedaży elektronicznej biletów. Tu chodzi o atak na nasz związek, próbę niszczenia niezależnych związkowych mediów.
Patrzymy na inne związkowe pisma kolejowe, i co widzimy? Ostre, bezkompromisowe wypowiedzi na temat rządu i kolejowych decydentów. A mimo to, pisma te są prenumerowane przez kolejowe spółki.
O co więc chodzi? Ano, powtarzamy: idzie o zniszczenie pisma Sekcji Krajowej Kolejarzy NSZZ „Solidarność”! Pisma z ponad trzydziestoletnią tradycją. Idzie o niszczenie „Solidarności”!
I chyba należy oczekiwać, że tych ataków będzie coraz więcej, bo niektórym osobom z kolejowych spółek grunt pod nogami się pali, i pełni trwogi myślą, że pod drzwiami staną, i nocą kolbami w drzwi załomocą…
Redakcja
Copyright "Wolna Droga"
[X]
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Prywatności. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.